Pierwszy raz podróżuję na smoku. To coś, czego nie da się opisać, trzymam smoka za pas przypięty do jego pleców. Skrzydła co jakiś czas ocierają się o nogi, moje blond włosy są rozwiane, lekko łaskoczą mnie w policzki.
- Jak ci idzie? -mój brat bliźniak, Ares podlatuje blisko i podaje mi jabłko
- Jak ja to mam zjeść ?Prowadzę ! -Ares zaczął się śmiać, resztę drogi spędziłam na robieniu piruetów i innych sztuczek. Naprawdę szybko opanowałam jazdę na smoku.
Kiedy dotarliśmy moim oczom ukazał się przepiękny widok. Kolorowe pola, zielone lasy, liczne i piękne budynki. Na szczycie góry stał wielki zamek, był ładny, ale od dawna nie zamieszkany. Ludzie mieszkający tutaj byli świetnie zorganizowani i odpowiedzialni. Od wieków nie wybierano tu króla. Abbe tłumaczyła mi, że czekają na królów z przepowiedni.
- Tam na dole jest jest pas do lądowania !- Abbe wskazała mi palcem długi i bardzo szeroki pas, wyglądający jak lotnisko
- Mają tu samoloty ?
- Nie ! To dla smoków i pegazów.
Pegazów ? To miejsce wydaje mi się być coraz bardziej dziwne.
Wszyscy wylądowaliśmy, Abbe zmniejszyła smoki i schowała do torby
- Tędy. -wszyscy ruszyliśmy za różowowłosą dziewczyną. Złapałam Josha za rękę, Ares szedł obok mnie.
- Co my tu robimy ? -Josh rozglądał się po budynkach, najwyraźniej nie podoba mu się miejsce.
- Nie mam zielonego pojęcia, Josh
- Tu jesteście ! -zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć otrzymałam siarczystego całusa w nos. Tonny Syrat. Czarodziej, magik czy jak mu tam. - Taak ? -odpowiedziałam i cofnęłam się do tyłu.- Chodźcie szybko ! -Tonny złapał mnie za rękę, ja pociągnęłam Josha. Abbe szła razem z Aresem na końcu. Nie podoba mi się to. Po 5 minutach marszu trafiliśmy do jednego z domków. Był cały niebieski z wymyślnymi kształtami, okna była okrągłe i duże, prawie że na całe ściany. Drzwi były idealnie wyrzeźbione, klamka na samym środku. Kiedy weszłam do środka poczułam zapach migdałów, całe pomieszczenie było mocno oświetlone, na szafkach i półkach stało tysiące książek i buteleczek, słoiki i różne pudełka. - No więc, co was tu sprowadza ? Abbe mówiła, że przyjedziecie, ale nie mówiła po co. -Syrat wyglądał na 25 lat chociaż każdy wie, że ma jakieś 1500, ma czarne kręcone włosy, jego oczy są zielone i piękne, cera niemal, że biała
- Chodzi o przepowiednie. - Abbe przeszła za moimi plecami, w tym czasie Tonny usiadł na luksusowym, fioletowym fotelu
- Ach, tak. Annabeth usiądź. - wskazał mi pufę wypełnioną styropianem - Zawsze myśleliście, że nie macie rodziców. Wasi rodzice oddali za was życie, żeby was ratować. Byli wyjątkowi, jak wy. Wasza "ciotka" była czarodziejką i waszą opiekunką. - zatkało mnie - Żeby was chronić wysłaliśmy was do świata śmiertelników, niestety demony was odnalazły i trzeba było was tu przyprowadzić. Właściwie to wasze państwo.
- Ale... jak ? Nie rozumiem. Ja i Ares tu rządzimy ? - nadal nic nie rozumiem, o co chodzi ? Ja nie umiem panować na własnymi mocami a co dopiero nad państwem !
- Spokojnie. Na razie będziecie to mieszkać. Dostaniecie smoki
- Smoki ? -Josh odłożył żółtą buteleczkę i podszedł bliżej
- Tak, nauczycie się latać na nich jak najlepiej i jak je siodłać
- Ok, to kiedy zaczynamy - wstałam i chciałam już wyjść, ten smród mnie osłabiał
- Idźcie. - Tonny wezwał jakiegoś łysego faceta, który miał nas zaprowadzić do stajni.
Szliśmy 5 minut, aż dotarliśmy do wielkiej jaskini. Do Smoczej Jamy. Tutaj smoki nas wybierają, my tego nie robimy. Po 10 minutach czekania z Jamy wyszedł jeden smok. Łysy facet wyjaśnił mi, że należy do Watahy Nocnych Łowców.
Wow, opowiadanie świetnie się zaczyna. Nie ma błędów, ale nie jestem pewna czy przed znakiem zapytania jest spacja. Czekam na więcej i zapraszam do siebie :D
OdpowiedzUsuńhttp://good-luck-sweetheart.blogspot.com/
Robię spację przed znakiem zapytania z przyzwyczajenia, staram się pozbyć tego nawyku ale nie jest to proste ;d
Usuń